wszechświat
Autor: Ron Cowen | dodano: 2013-08-21
Planety fantomowe

Dlaczego nadaktywne gwiazdy są największą bolączką poszukiwaczy planet.

W ciągu dwóch dziesięcioleci, które minęły od odkrycia pierwszych planet pozasłonecznych, technika znajdowania takich globów, w większości rozpalonych jowiszopodobnych światów, spektakularnie się rozwinęła. Dziś poszukujemy małych, podobnych do Ziemi planet, takich jak niedawna ulubienica mediów, planeta okrążająca Alfa Centauri B. Jednak optymizm związany z odkrywaniem takich światów może być przedwczesny. Zagraża mu aktywność wielu gwiazd, która może maskować lub naśladować oznaki istnienia niewielkich planet. Domniemana planeta okrążająca Alfa Centauri B może w istocie być właśnie takim mirażem.

Astronomowie odkryli ją za pomocą standardowej techniki. Xavier Dumusque z Harvard-Smithsonian Center for Astrophysics (CfA) i jego zespół poszukiwali w świetle gwiazdy okresowych zmian częstotliwości, oznaki, że oddziaływanie grawitacyjne planety wywołuje chybotanie gwiazdy.

Gdy Artie Hatzes, astronom z Thüringian State Observatory w niemieckim Tau­tenburgu, ponownie przeanalizował dane dwiema innymi metodami, otrzymał sprzeczne wyniki: zgodnie z jedną metodą gwiazda istotnie chybotała, zgodnie z drugą – nie. Naukowiec opublikował wyniki na łamach czerwcowego Astrophysical Journal. Jak mówi: „Jeśli jedna z metod wskazuje na istnienie planet, a druga nie, wyniki nie są pewne”. (Trzeba jednak dodać, że Dumusque i jego zespół również wskazywali na znaczące niepewności podczas ogłoszenia w październiku zeszłego roku wyników własnych analiz).

Świat Alfa Centauri B nie jest jedynym, którego istnienie poddano dokładnej analizie. W 2010 roku międzynarodowy zespół badaczy ogłosił o odkryciu małej planety okrążającej Gliese 581 w samym środku strefy zamieszkania – obszaru, w którym temperatura na powierzchni poruszającej się w nim planety może zapewnić istnienie wody w stanie ciekłym. Jednak inni badacze analizujący te same dane nie odnaleźli śladu planety. Wiele innych kandydatek na planety ma równie niepewny status, mówi David Latham, weteran poszukiwania planet w CfA, jednak zwykle takie odkrycia nie są ogłaszane.

Jak mówi Hatzes, rosnący katalog mglistych detekcji sugeruje, że badacze muszą zebrać więcej danych i oprzeć się pokusie zbyt wczesnych doniesień o odkryciach dalekich analogów Ziemi. Wie to z własnego doświadczenia: obecnie podejrzewa, że planeta, której odkrycie jego zespół ogłosił w 2009 roku, gazowy olbrzym, okrążający 42 Draconis, może również być wywołaną szumem danych iluzją.

W przyszłości, zgodnie z sugestią Lathama, badacze powinni skoncentrować się na cichych gwiazdach i opracować nowe modele gwiezdnych drgań. Lepsze spektrografy, takie jak nowy HARPS-North z kanaryjskiej La Palmy, pomogą w badaniach, redukując szum instrumentalny. Mimo to, jak mówi Hatzes: „w pewnym momencie natkniemy się na ścianę – szum pochodzący z samej gwiazdy”.

Więcej w miesięczniku „Świat Nauki" nr 09/2013 »
Drukuj »
Ten artykuł nie został jeszcze skomentowany.
Aktualne numery
11/2017
10/2017 - specjalny
Kalendarium
Listopad
17
W 1833 r. urodził się Lucjan Rydel, polski lekarz, okulista, profesor i rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Warto przeczytać
Chwila bez biologii… nie istnieje. W nas i wokół nas kipi życie. Dlaczego by wobec tego nie poznać go bliżej, najlepiej we własnym laboratorium? By nie sięgać daleko, można zacząć od siebie.

Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

Autor: Ron Cowen | dodano: 2013-08-21
Planety fantomowe

Dlaczego nadaktywne gwiazdy są największą bolączką poszukiwaczy planet.

W ciągu dwóch dziesięcioleci, które minęły od odkrycia pierwszych planet pozasłonecznych, technika znajdowania takich globów, w większości rozpalonych jowiszopodobnych światów, spektakularnie się rozwinęła. Dziś poszukujemy małych, podobnych do Ziemi planet, takich jak niedawna ulubienica mediów, planeta okrążająca Alfa Centauri B. Jednak optymizm związany z odkrywaniem takich światów może być przedwczesny. Zagraża mu aktywność wielu gwiazd, która może maskować lub naśladować oznaki istnienia niewielkich planet. Domniemana planeta okrążająca Alfa Centauri B może w istocie być właśnie takim mirażem.

Astronomowie odkryli ją za pomocą standardowej techniki. Xavier Dumusque z Harvard-Smithsonian Center for Astrophysics (CfA) i jego zespół poszukiwali w świetle gwiazdy okresowych zmian częstotliwości, oznaki, że oddziaływanie grawitacyjne planety wywołuje chybotanie gwiazdy.

Gdy Artie Hatzes, astronom z Thüringian State Observatory w niemieckim Tau­tenburgu, ponownie przeanalizował dane dwiema innymi metodami, otrzymał sprzeczne wyniki: zgodnie z jedną metodą gwiazda istotnie chybotała, zgodnie z drugą – nie. Naukowiec opublikował wyniki na łamach czerwcowego Astrophysical Journal. Jak mówi: „Jeśli jedna z metod wskazuje na istnienie planet, a druga nie, wyniki nie są pewne”. (Trzeba jednak dodać, że Dumusque i jego zespół również wskazywali na znaczące niepewności podczas ogłoszenia w październiku zeszłego roku wyników własnych analiz).

Świat Alfa Centauri B nie jest jedynym, którego istnienie poddano dokładnej analizie. W 2010 roku międzynarodowy zespół badaczy ogłosił o odkryciu małej planety okrążającej Gliese 581 w samym środku strefy zamieszkania – obszaru, w którym temperatura na powierzchni poruszającej się w nim planety może zapewnić istnienie wody w stanie ciekłym. Jednak inni badacze analizujący te same dane nie odnaleźli śladu planety. Wiele innych kandydatek na planety ma równie niepewny status, mówi David Latham, weteran poszukiwania planet w CfA, jednak zwykle takie odkrycia nie są ogłaszane.

Jak mówi Hatzes, rosnący katalog mglistych detekcji sugeruje, że badacze muszą zebrać więcej danych i oprzeć się pokusie zbyt wczesnych doniesień o odkryciach dalekich analogów Ziemi. Wie to z własnego doświadczenia: obecnie podejrzewa, że planeta, której odkrycie jego zespół ogłosił w 2009 roku, gazowy olbrzym, okrążający 42 Draconis, może również być wywołaną szumem danych iluzją.

W przyszłości, zgodnie z sugestią Lathama, badacze powinni skoncentrować się na cichych gwiazdach i opracować nowe modele gwiezdnych drgań. Lepsze spektrografy, takie jak nowy HARPS-North z kanaryjskiej La Palmy, pomogą w badaniach, redukując szum instrumentalny. Mimo to, jak mówi Hatzes: „w pewnym momencie natkniemy się na ścianę – szum pochodzący z samej gwiazdy”.