ziemia
Autor: Barbara J. King | dodano: 2013-07-22
Zwierzęta w żałobie

Coraz liczniejsze dowody wskazują, że człowiek nie jest jedynym gatunkiem rozpaczającym po stracie najbliższych.

Z pokładu statku badawczego pływającego w roku 2007 w okolicach greckiej Zatoki Ambrakijskiej, Joan Gonzalvo obserwował wyraźnie poruszoną samicę delfina butlonosego. Raz po raz delfinica popychała nosem i płetwami piersiowymi nowo narodzone młode, niemal na pewno swoje własne, pod prąd, coraz dalej od łodzi. Wyglądało to tak, jakby chciała zmusić swoje dziecko do ruchu – ale bezskutecznie. Noworodek nie żył. Unoszące się w ostrym słońcu gorącego dnia, jego ciało szybko zaczynało się rozkładać. Co jakiś czas matka usuwała ze zwłok martwą skórę i poluzowane tkanki.

Gdy okazało się, że następnego dnia samica zachowuje się w ten sam sposób, Gonzalvo wraz z ekipą zaczęli się niepokoić. Nie tylko całą jej uwagę pochłaniało młode, ale przestała też normalnie jeść, co, wziąwszy pod uwagę wysokie tempo metabolizmu delfinów, mogło być ryzykowne dla jej zdrowia. Trzy inne delfiny z liczącego około 150 osobników stada zamieszkującego okolice zatoki zbliżały się do niej, ale żaden jej nie przeszkadzał ani też nie próbował jej naśladować.

Obserwując rozwój sytuacji, Gonzalvo, biolog morza z mediolańskiego Tethys Research Institute, postanowił, że nie wyciag­nie ciała niemowlęcia na sekcję, tak jak to zwykle by zrobił dla potrzeb swoich badań. „To szacunek sprawił, że postanowiłem się nie wtrącać – powiedział mi na początku tego roku. – Mieliśmy okazję być świadkami zachowania, będącego wyraźnym dowodem więzi między matką a jej dzieckiem u delfina butlonosego, czyli gatunku, który badałem od ponad 10 lat. Bardziej mi zależało na obserwacji tych zachowań. Nie chciałem brutalnie ingerować i niepokoić matki, która i tak była w oczywistym stresie. To, co obserwowałem, określiłbym jako żałobę.”

Czy delfinia matka rzeczywiście rozpaczała nad stratą swojego martwego dziecka? 10 lat temu powiedziałabym, że nie. Jako biolog i antropolog, zajmujący się procesami kognitywnymi i emocjami zwierząt, uznałabym ból w macierzyńskich zachowaniach, ale oparłabym się pokusie interpretowania ich jako żałoby. Podobnie jak większość etologów, nauczona byłam opisywać takie reakcje za pomocą sformułowań neutralnych, takich jak „zmienione zachowanie w odpowiedzi na śmierć innego osobnika”. W końcu matka mogła się zdenerwować po prostu dlatego, że dziwna bezwładność jej dziecka ją zaskoczyła. Tradycja nakazuje nam uważać, że projekcja ludzkich emocji, takich jak rozpacz po stracie kogoś bliskiego, na inne zwierzęta, jest przejawem nadmiernej uczuciowości i nienaukowego podejścia.

Jednak teraz, zwłaszcza po dwóch latach badań związanych z pisaniem książki How Animals Grieve (Jak zwierzęta przeżywają żałobę) myślę, że Gonzalvo miał rację, uznając, że matka delfiniątka była w żałobie. W ciągu ostatnich kilku lat pojawiła się cała masa obserwacji dotyczących reakcji na śmierć u różnych gatunków, co skłania mnie do zaskakującego wniosku: walenie, małpy człekokształtne, słonie i mnóstwo innych zwierząt, od hodowlanych po domowe, zależnie od okoliczności i osobowości mogą rozpaczać, kiedy umiera ich krewny lub przyjaciel. To, że zwierzęta z tak szerokiego spektrum, również te, które są z człowiekiem bardzo daleko spokrewnione, opłakują odejście ukochanych towarzyszy, wskazuje, że korzenie naszej własnej zdolności do żalu sięgają naprawdę bardzo głęboko.

Więcej w miesięczniku „Świat Nauki" nr 08/2013 »
Drukuj »
Ten artykuł nie został jeszcze skomentowany.
Aktualne numery
11/2017
10/2017 - specjalny
Kalendarium
Listopad
22
W 1904 r. urodził się Louis Néel, francuski fizyk, laureat Nagrody Nobla.
Warto przeczytać
Odkrycia Svante Pääbo zrewolucjonizowały antropologię i doprowadziły do naniesienia poprawek w naszym drzewie genealogicznym. Stały się fundamentem, na którym jeszcze przez długie lata budować będą inni badacze

Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

Autor: Barbara J. King | dodano: 2013-07-22
Zwierzęta w żałobie

Coraz liczniejsze dowody wskazują, że człowiek nie jest jedynym gatunkiem rozpaczającym po stracie najbliższych.

Z pokładu statku badawczego pływającego w roku 2007 w okolicach greckiej Zatoki Ambrakijskiej, Joan Gonzalvo obserwował wyraźnie poruszoną samicę delfina butlonosego. Raz po raz delfinica popychała nosem i płetwami piersiowymi nowo narodzone młode, niemal na pewno swoje własne, pod prąd, coraz dalej od łodzi. Wyglądało to tak, jakby chciała zmusić swoje dziecko do ruchu – ale bezskutecznie. Noworodek nie żył. Unoszące się w ostrym słońcu gorącego dnia, jego ciało szybko zaczynało się rozkładać. Co jakiś czas matka usuwała ze zwłok martwą skórę i poluzowane tkanki.

Gdy okazało się, że następnego dnia samica zachowuje się w ten sam sposób, Gonzalvo wraz z ekipą zaczęli się niepokoić. Nie tylko całą jej uwagę pochłaniało młode, ale przestała też normalnie jeść, co, wziąwszy pod uwagę wysokie tempo metabolizmu delfinów, mogło być ryzykowne dla jej zdrowia. Trzy inne delfiny z liczącego około 150 osobników stada zamieszkującego okolice zatoki zbliżały się do niej, ale żaden jej nie przeszkadzał ani też nie próbował jej naśladować.

Obserwując rozwój sytuacji, Gonzalvo, biolog morza z mediolańskiego Tethys Research Institute, postanowił, że nie wyciag­nie ciała niemowlęcia na sekcję, tak jak to zwykle by zrobił dla potrzeb swoich badań. „To szacunek sprawił, że postanowiłem się nie wtrącać – powiedział mi na początku tego roku. – Mieliśmy okazję być świadkami zachowania, będącego wyraźnym dowodem więzi między matką a jej dzieckiem u delfina butlonosego, czyli gatunku, który badałem od ponad 10 lat. Bardziej mi zależało na obserwacji tych zachowań. Nie chciałem brutalnie ingerować i niepokoić matki, która i tak była w oczywistym stresie. To, co obserwowałem, określiłbym jako żałobę.”

Czy delfinia matka rzeczywiście rozpaczała nad stratą swojego martwego dziecka? 10 lat temu powiedziałabym, że nie. Jako biolog i antropolog, zajmujący się procesami kognitywnymi i emocjami zwierząt, uznałabym ból w macierzyńskich zachowaniach, ale oparłabym się pokusie interpretowania ich jako żałoby. Podobnie jak większość etologów, nauczona byłam opisywać takie reakcje za pomocą sformułowań neutralnych, takich jak „zmienione zachowanie w odpowiedzi na śmierć innego osobnika”. W końcu matka mogła się zdenerwować po prostu dlatego, że dziwna bezwładność jej dziecka ją zaskoczyła. Tradycja nakazuje nam uważać, że projekcja ludzkich emocji, takich jak rozpacz po stracie kogoś bliskiego, na inne zwierzęta, jest przejawem nadmiernej uczuciowości i nienaukowego podejścia.

Jednak teraz, zwłaszcza po dwóch latach badań związanych z pisaniem książki How Animals Grieve (Jak zwierzęta przeżywają żałobę) myślę, że Gonzalvo miał rację, uznając, że matka delfiniątka była w żałobie. W ciągu ostatnich kilku lat pojawiła się cała masa obserwacji dotyczących reakcji na śmierć u różnych gatunków, co skłania mnie do zaskakującego wniosku: walenie, małpy człekokształtne, słonie i mnóstwo innych zwierząt, od hodowlanych po domowe, zależnie od okoliczności i osobowości mogą rozpaczać, kiedy umiera ich krewny lub przyjaciel. To, że zwierzęta z tak szerokiego spektrum, również te, które są z człowiekiem bardzo daleko spokrewnione, opłakują odejście ukochanych towarzyszy, wskazuje, że korzenie naszej własnej zdolności do żalu sięgają naprawdę bardzo głęboko.