ziemia
Autor: Andrzej Hołdys | dodano: 2013-06-24
Zapiąć pasy, będzie trzęsło

Naukowcy nie mają dobrych wieści: latanie będzie nieprzyjemne

Wraz ze wzrostem temperatur ziemska atmosfera staje się coraz bardziej niespokojna. Jedną z konsekwencji będzie wzrost turbulencji. Autorami tej niewesołej prognozy są brytyjscy meteorolodzy Paul Williams z University of Reading i Manoj Joshi z University of East Anglia. Wyniki swoich analiz opartych na symulacjach komputerowych opublikowali w majowym numerze Nature Climate Change.

Badacze przewidują, że w ciągu kilku najbliższych dekad wyboistość powietrznych przestworzy wzrośnie o 10–40%, w zależności od rejonu kuli ziemskiej. Turbulencje pojawią się w wielu obszarach, gdzie obecnie prawie nie występują. Nasilą się też w tych porach roku, które pod tym względem są obecnie względnie spokojne. Wszystko to oznacza, że coraz trudniej będzie uniknąć nagłych zjazdów i podskoków samolotu.

Na początku czerwca skutków tego nieprzyjemnego zjawiska doświadczyli pasażerowie Singapore Airlines lecący z Singapuru do Londynu. Turbulencje wystąpiły w czasie podawania posiłku. W jednej chwili potrawy znalazły się na suficie. Dwanaście osób odniosło lekkie rany. Potem okazało się, że samolot nagle zjechał w dół o 20 m. Pasażerowie relacjonowali, że przez kilkanaście kolejnych minut czuli się jak w spadającej windzie.

Williams i Joshi szacują, że do 2050 roku prawdopodobieństwo podobnego zdarzenia zwiększy się średnio dwukrotnie. Niestety, najbardziej turbulencje wzrosną w zachodniej części Europy, we wschodniej części Stanów oraz na łączących je trasach atlantyckich. Normą stanie się zapinanie pasów bezpieczeństwa podczas całego lotu. Prognozy naukowców mogą być szczególnie ciężkie do strawienia dla tych, którzy już teraz nie są entuzjastami podniebnych wojaży.

Gdyby jednak turbulencja wiązała się tylko z niemiłymi wrażeniami, całą rzecz można by potraktować jak ciekawostkę. Zjawisko bywa jednak naprawdę niebezpieczne – silne może być przyczyną poważnych zranień. W 1997 roku jedna osoba zmarła od ran odniesionych na pokładzie samolotu United Airlines, który nagle znalazł się w dziurze atmosferycznej i zjechał 30 m.

Turbulencje regularnie uszkadzają samoloty. Szczególnie groźne są drobne pęknięcia, które jeśli nie zostaną w porę zauważone, mogą się stać przyczyną katastrofy. Co roku linie lotnicze wydają setki milionów dolarów na takie naprawy. W przyszłości będą wydawały miliardy. Zapewne odbiją to sobie w cenach biletów. Koszty podróży lotniczych wzrosną także dlatego, że aby ominąć najniebezpieczniejsze rejony, samoloty będą musiały wybierać dłuższe trasy.

A więc: „Co Panu/Pani podać do picia? Coś jak najmocniejszego poproszę...”

Więcej w miesięczniku „Świat Nauki" nr 07/2013 »
Drukuj »
Ten artykuł nie został jeszcze skomentowany.
Aktualne numery
11/2017
10/2017 - specjalny
Kalendarium
Listopad
22
W 1904 r. urodził się Louis Néel, francuski fizyk, laureat Nagrody Nobla.
Warto przeczytać
Chwila bez biologii… nie istnieje. W nas i wokół nas kipi życie. Dlaczego by wobec tego nie poznać go bliżej, najlepiej we własnym laboratorium? By nie sięgać daleko, można zacząć od siebie.

Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

Autor: Andrzej Hołdys | dodano: 2013-06-24
Zapiąć pasy, będzie trzęsło

Naukowcy nie mają dobrych wieści: latanie będzie nieprzyjemne

Wraz ze wzrostem temperatur ziemska atmosfera staje się coraz bardziej niespokojna. Jedną z konsekwencji będzie wzrost turbulencji. Autorami tej niewesołej prognozy są brytyjscy meteorolodzy Paul Williams z University of Reading i Manoj Joshi z University of East Anglia. Wyniki swoich analiz opartych na symulacjach komputerowych opublikowali w majowym numerze Nature Climate Change.

Badacze przewidują, że w ciągu kilku najbliższych dekad wyboistość powietrznych przestworzy wzrośnie o 10–40%, w zależności od rejonu kuli ziemskiej. Turbulencje pojawią się w wielu obszarach, gdzie obecnie prawie nie występują. Nasilą się też w tych porach roku, które pod tym względem są obecnie względnie spokojne. Wszystko to oznacza, że coraz trudniej będzie uniknąć nagłych zjazdów i podskoków samolotu.

Na początku czerwca skutków tego nieprzyjemnego zjawiska doświadczyli pasażerowie Singapore Airlines lecący z Singapuru do Londynu. Turbulencje wystąpiły w czasie podawania posiłku. W jednej chwili potrawy znalazły się na suficie. Dwanaście osób odniosło lekkie rany. Potem okazało się, że samolot nagle zjechał w dół o 20 m. Pasażerowie relacjonowali, że przez kilkanaście kolejnych minut czuli się jak w spadającej windzie.

Williams i Joshi szacują, że do 2050 roku prawdopodobieństwo podobnego zdarzenia zwiększy się średnio dwukrotnie. Niestety, najbardziej turbulencje wzrosną w zachodniej części Europy, we wschodniej części Stanów oraz na łączących je trasach atlantyckich. Normą stanie się zapinanie pasów bezpieczeństwa podczas całego lotu. Prognozy naukowców mogą być szczególnie ciężkie do strawienia dla tych, którzy już teraz nie są entuzjastami podniebnych wojaży.

Gdyby jednak turbulencja wiązała się tylko z niemiłymi wrażeniami, całą rzecz można by potraktować jak ciekawostkę. Zjawisko bywa jednak naprawdę niebezpieczne – silne może być przyczyną poważnych zranień. W 1997 roku jedna osoba zmarła od ran odniesionych na pokładzie samolotu United Airlines, który nagle znalazł się w dziurze atmosferycznej i zjechał 30 m.

Turbulencje regularnie uszkadzają samoloty. Szczególnie groźne są drobne pęknięcia, które jeśli nie zostaną w porę zauważone, mogą się stać przyczyną katastrofy. Co roku linie lotnicze wydają setki milionów dolarów na takie naprawy. W przyszłości będą wydawały miliardy. Zapewne odbiją to sobie w cenach biletów. Koszty podróży lotniczych wzrosną także dlatego, że aby ominąć najniebezpieczniejsze rejony, samoloty będą musiały wybierać dłuższe trasy.

A więc: „Co Panu/Pani podać do picia? Coś jak najmocniejszego poproszę...”